Wpisy, modlitwy i refleksje o wierze, nadziei i codziennym życiu.
Nie każda modlitwa potrzebuje wielu słów. Czasem zaczyna się od cichego westchnienia, kiedy dzień dopiero budzi się za oknem.
Nie zawsze przychodzi jako wielka pewność. Niekiedy nadzieja jest tylko myślą, że dzisiejszy dzień nie musi opowiadać całej naszej przyszłości.
Czasem dopiero pod koniec dnia zauważamy, że wydarzyło się coś dobrego. Ktoś zaczekał, ktoś zapytał, ktoś po prostu był.
Kiedy ktoś bliski przechodzi przez trudny czas, chcielibyśmy znaleźć właściwe słowa i zrobić więcej. Czasem możemy po prostu pozostać obok.
Przez cały dzień słuchamy wiadomości, rozmów i własnych myśli. Chwila ciszy może być zaproszeniem, by na moment niczego nie rozstrzygać.
Pierwsze słowa, które kierujemy do siebie i innych, potrafią nadać ton całemu porankowi. Nie muszą być niezwykłe, żeby były ważne.
Wieczór pozwala spojrzeć na dzień z odrobinę większej odległości. Możemy powierzyć Bogu zarówno to, co się udało, jak i to, co wciąż…
Bywają dni, kiedy trudno opowiedzieć o tym, co dzieje się w środku. Nie musisz układać swojej historii w idealne zdania.
Dobre słowo, wiadomość bez okazji, cierpliwe wysłuchanie. Bliskość często zaczyna się od rzeczy, które łatwo przeoczyć.